Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Temus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Temus. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Głęboko aż do piekła – jezioro Sobołcho

     Wiem, że właśnie czytasz tę linijkę tekstu, to nie jest nic dziwnego. Teraz posłuchaj mnie i spojrzyj przez okno. Na dworze (żadnym polu!) jest piękna pogoda! 45 stopni w cieniu, brak jakiegokolwiek znaku ruchów powietrza, wszystkie ćwierkające ptaki odleciały do Afryki, bo nawet tam jest zimniej. I wiesz co? Jest idealna* pogoda, aby pojechać nad jakieś fajne jezioro. Dziś wspólnie ,,pojedziemy" nad jezioro do pięknej, wspaniałej, przecudownej Rosji!**

Z prywatnych temusowych zbiorów.
     Nie ma chyba nikogo w Buriacji, republice autonomicznej znajdującej się we wschodniej Syberii, kto by nie słyszał o jeziorze Sobołcho. W krainie wiecznej zmarzliny znajduje się niewielki zbiornik wodny, mający tylko 30 metrów średnicy. Od północy wpływa do niego strumyk, wlewając 220 litrów wody na sekundę. Zalew można obejść przez niecałe pół godziny, ale nie to jest tutaj najbardziej interesujące. Zalew został  okrzyknięty przez miejscowych ,,siedliskiem strachu". Zapytacie: czemuż to?

http://www.banzaj.pl/pictures/roznosci/jezioro_sobolcho_anomalia_geologiczna_czy_siedlisko_zla/jezioro_sobochlo_08.jpg
     O powstaniu jeziora krąży legenda, która mówi, że pewien Temudżyn cisnął włócznią w jednego ze swych generałów. Żołdak zrobił jednak unik, a włócznia zaczęła wbijać się w ziemie, aż po chwili z małego otworu trysnęła woda.

     Wyraz ,,sobochło" z pochodzi z języka mongolskiego i oznacza ,,bezdenne". Ktoś trafnie nazwał ów zbiornik, bo nawet dziś uczeni mają problem z wymierzeniem dokładnej głębokości jeziora. Wokół niego dzieją się dziwne rzeczy: śmiałkowie, którzy odważyli się wejść do jego wód znikają, tak samo dzieje się ze zwierzętami gospodarczymi. Uznano, że zaginieni się potopili, jednak ciał ludzi nie odnaleziono. Co więcej, ciała zwierząt hodowlanych podobno pojawiają się w zbiornikach nieopodal. Pośrodku jeziora woda staje się różowa. Wierzy się, że to dusze zmarłych proszące o pokutę i chcące odnaleźć spokój wieczny. Miejscowa ludność zakazuje swoim potomkom hasać beztrosko w okolicach akwenu, żaden śmiałek nie zapuścił się nigdy na środek jeziora.

     Dziwne opowieści o jeziorze Sobołcho zainteresowały w końcu badaczy z Rosyjskiej Akademii Nauk, którzy wierzyli, że w historiach opowiadanych przez tubylców może kryć się ziarnko prawdy. Naukowcy, w których skład wchodził mikrobiolog prof. Bajar Bajasarajew, biolog Darima Barchudowa, chemik Wieczysław Chachinow i geograf Endon Garmajew postanowili zbadać zbiornik w 2001 roku. 

http://www.banzaj.pl/pictures/roznosci/jezioro_sobolcho_anomalia_geologiczna_czy_siedlisko_zla/jezioro_sobochlo_04.jpg
     Miejsce badań nie wyglądało na zbyt przyjemne, nie było zbyt wiele roślinności i dookoła panowała cisza. Po dokładnych oględzinach woda wydawała się być czarna, w dotyku była lodowata. Ekspedycja wyruszyła pontonem na środek jeziora. Za burtę zrzucono urządzenie pomiarowe. Po chwili głębokość wynosiła 4 metry, następnie 9, a potem 10 metrów. Wraz z przemieszczaniem się załogi w kierunku centrum, głębia rosła. Na środku jeziora głębokość wyniosła 13 metrów. Dla tak małego jeziora, taki pomiar to coś nierealnego. Popłynięto pontonem w stronę wschodniego brzegu, a później sprawdzono odczyty. Okazało się, że akwen nie ma dna! Lina do mierzenia głębokości wynosiła tylko 20 metrów. Jeziora występujące na tej szerokości geograficznej nie przekraczają 5 metrów głębokości.

A co Wy sądzicie o tym fenomenie?
Czy według Was da się to wytłumaczyć? ***
Czy to możliwe, że jezioro sięga aż do piekła?
A może to szaraki wybudowały tam podwodną bazę?
Piszcie! :D


 __________________________________________________
* - Warunki pogodowe mogą się różnić w dniu czytania i w dniu pisania posta.
** - Daleko jechać nie trzeba, Rosja graniczy z kim chce :)
*** - Wszystko można racjonalnie wyjaśnić, nie będę jednak wam psuł zabawy szukania w Google.
(Pułkownik jest zły za takie zostawianie niedosytu, ale niech już będzie.)
Źródła:

piątek, 15 sierpnia 2014

Odnaleźć ciszę – Miasto Ordos-Kangbashi

     Czy zdarzyło Wam się kiedyś, że chcieliście uciec? Być samemu, porzucić doczesny świat lub całą miejską manufakturę? Chcieliście uciec gdzieś na wieś, gdzieś, gdzie jest cisza, gdzie nie ma natrętnych sąsiadów ani niechcianych znajomych? Nie chcieliście jednak porzucać miejskiej wygody. Marzyliście kiedyś, aby przejść się ze swoją drugą połówką po mieście, gdy nigdzie dookoła nie ma ludzi? Wasze marzenie może się spełnić!

http://cdn.c.photoshelter.com/img-get/I0000hdPdskK0XBE/s/900/900/china-new-city125.jpg
     Miasto Ordos-Kangbashi ma powierzchnię 355 km2 i leży w Mongolii Wewnętrznej. Zaprojektowano je z myślą o milionie, a nawet o półtorej milionowej populacji miasta. Miasto ma piękne osiedla mieszkaniowe, wielkie, zadbane i malownicze parki, aleje i skwery, a także bogate centra handlowe. Nie zabrakło tutaj rozrywki kulturalnej: powstały teatry, opery i wspaniałe kina. Wielkie możliwości mieli też obywatele, którzy chcieli się kształcić, bo mieli możliwość uczęszczania na wyższe uczelnie, bez potrzeby wyjeżdżania za miasto. Wykwalifikowana kadra mogła pracować w miejscowych zakładach aut i wielu spółkach. Można by powiedzieć, że to miasto jest idealnym miejscem na ziemi.

http://i.dailymail.co.uk/i/pix/2012/07/24/article-0-1430A826000005DC-76_964x642.jpg
http://www.philipgostelow.com/gallery/large/China_Ordos_Kangbashi-29.jpg
http://i5.asn.im/ordos-kangbashi-real-estate-bubble-urban-empty-china-_td9j.jpg
     Po odkryciu ogromnych złóż węgla, władze Chin postanowiły w 2004r. wybudować wielką metropolię na odludnym terytorium. Co dziwnego jest jednak na zdjęciach powyżej? Przyjrzyjcie się uważnie! Tak, prawie wcale nie ma na nich ludzi. Miasto stworzone z myślą o milionie mieszkańców, zamieszkiwane jest tylko przez około 30 tysięcy ludzi. Dlaczego?

http://ocdn.eu/images/pulscms/NGE7MDMsMmU0LDAsMSwx/723d14e030c93f7f99504bc390554def.jpg
http://ocdn.eu/images/pulscms/MzI7MDMsMmU0LDAsMSwx/ecaefe3a0609d12f69ee0bfcaa0180ea.jpg
     Budowę miasta spowodowało wydobycie węgla i nadwyżka cen mieszkań w państwie środka. Zbudowano wiele metropolii, wydano spore sumy, jednak brakuje chętnych, którzy przenieśliby się z małych wiosek, do wielkich miast. Szacuje się, że około 350mln ludzi musiałoby przenieść ze swoich włości na blokowiska i domki we wszystkich chińskich miastach widmach.

     Chcielibyście zamieszkać w takim mieście? Może chociaż przejść się po takim? Lubicie mieszkać w mieście, czy wolicie spokojną chatkę na wsi u babci? Cenicie sobie ciszę, czy wolicie jak coś się wokół was dzieje? Piszcie!

Niedługo polskie miasto widmo :)

Źródła:

piątek, 8 sierpnia 2014

Why so Syriusz? Legenda plemienia Dropa.

     Witam ludożerców, zdaję sobie sprawę, że notki trochę naukowe i te o kosmitach cieszą się mniejszą popularnością od innych. Być może to nie notki, a tematy jakie wybieram (albo to moja wina)? Łatwo mi jest znaleźć tematy o duchach i nawiedzeniach, o spotkaniach z UFO i tym podobnych, ale ciężko wyszukać jakąś żyłę złota, czyli ciekawy temat, łączący kilka zagadnień, temat niewyjaśniony po dziś dzień. Ta notka jest połączeniem tajemnicy, kosmitów, archeologii i niewyjaśnionych wydarzeń, propagandy i domysłów. W tej notce przedstawię wam legendę dziwnego plemienia z Bajan-Kara-Uła. Zapraszam do czytania!

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiz0_8u2fzx97VKgKdkMtQnUSgRwvIGEfzVXX593typS5bZraU3P2ee9kadt2Pyp60FTqosP6V38tzu0dWhV_N611-dla9fT4sTsLq7qsJ9B72bSsue9iKhM7-osdWEsP9GfD5kuC4yShU0/s1600/22-1.jpg
   Pewnego zaskakującego odkrycia dokonał profesor Chi Pu Tei, wraz z zespołem naukowców z Chińskiej Akademii Nauk, w 1938 r. Badając jaskinie w górach Bajan-Kara-Uła, badacze natrafili na dziwne malowidła na ścianach. Po głębszej analizie okazało się, że to nie jedna jaskinia, tylko cała sieć jaskiń. Znaleziono w niej szeregi dziwnych grobów, a wraz z nimi pochowanych aż 716 kamiennych dysków, przypominających płyty winylowe, o ok. 30cm średnicy każdy. Znaleziska posiadały w środku otwory oraz rowki na całej powierzchni. Szkielety w grobach nie przypominały jednak jakiegokolwiek szkieletu człowieka.

http://oi53.tinypic.com/1494489.jpg
      Szkielety miały nieproporcjonalnie duże głowy, a maksymalny wzrost właścicieli tych kości wynosił jedynie 1,2m. Szczątki należały do tz. ,,plemienia Dropa", ludu, który według legendy przybył na naszą planetę z gwiazdozbioru Syriusza.

     Po dokładniejszym przebadaniu dysków ustalono, że rowki na ich powierzchni to żłobienia lub znaki. Każdy z dysków był czymś w rodzaju książki, lecz w obecnych czasach nikt nie był w stanie tego odczytać. Artefaktów nie uznano za coś niezwykłego, więc złożono je z resztą znalezisk z tamtej okolicy, na około dwadzieścia lat. Dopiero w 1962 roku kod prawdopodobnie złamał doktor Tsum Um Nui i odczytał historię zapisaną na nośnikach. Faktem tym podzielił się tylko z najbliższymi przyjaciółmi. Nie wszyscy byli jednak zachwyceni odkryciem, Pekińska Akademia Nauk zakazała doktorowi publikowania jakichkolwiek prac związanych z dyskami.

     Po czterech latach zmagań prawniczych, pozwolono jednak doktorowi Tsun Um Nui'emu opublikować jego wyniki badań. Historia zapisana na dyskach miała opisywać dzieje przybyszyów z gwiazdozbioru Syriusza, którzy przybyli na Ziemię około 12 tysięcy lat temu i utknęli tu, ponieważ ich statki uległy uszkodzeniu. Wielu z nich zostało zabitych przez tubylcze plemię Han, które prawdopodobnie nie zrozumiało, że obcy mielo pokojowe zamiary.
Dropa przybyli z chmur w swych powietrznych statkach. Przed zachodem słońca nasi mężczyźni, kobiety i dzieci skryli się w jaskiniach dziesięciokrotnie. Kiedy poznali język znaków Dropa, uświadomili sobie, że nowoprzybyli mają pokojowe zamiary.
     Grono naukowe jednak nie przyjęło opublikowanych informacji zbyt entuzjastycznie, doktor Tsun Um Nui został wyśmiany i przylepiono mu etykietkę naukowca, który postradał zmysły. Oburzony wyjechał do swojej rodzimej Japonii i żył tam aż po kres swych dni.

     W odludnym miejscu, jakim są góry Bajan-Kara-Uła, ponoć nadal mieszkały plemienia Han i Drop. Ci drudzy mieli maksymalnie 120cm wysokości i według ekspertów, nie byli ani ludem chińskim, ani tybetańskim, ani indyjskim.

     Tak głosi legenda.

     To jest tylko legenda, dzisiaj niewiadomo, czy owe dyski istniały naprawdę, w każdym razie zaginęły. Oficjalnie nikomu poza doktorem Tsum Um Nui nie udało się rozszyfrować zawartych na nich wiadomości, o ile takowe wiadomości istniały. Nikt nie znał przeznaczenia kamiennych dysków. W Chinach archeologowie często znajdują kamienne dyski (dyski Bi) wraz z ciałami w sarkofagach, nie wiadomo jednak, jakie przeznaczenie miały owe znaleziska.

     A co Wy o tym sądzicie? Wierzycie, że w starożytności odwiedziła nas jakaś obca cywilizacja? Znacie jakieś ciekawe legendy z UFO? Jakieś ciekawe legendy tak w ogóle znacie? Piszcie!

Źródła:

piątek, 1 sierpnia 2014

Kilka propozycji na wakacyjną podróż

   Poniedziałkowy post nie ukazał się z powodu upałów i suszy. Przepraszamy.

     Wakacje to pora wyjazdów z przyjaciółmi, rodziną, a nawet z sąsiadami. Chociaż niektórzy siedzą w domu, inni wybierają się w podróż głodni wrażeń i ciekawych wspomnień. Jeżeli chcecie poczuć trochę adrenaliny i lekki dreszczyk, odwiedźcie jedno z miejsc poniżej (najlepiej o zmroku, hihi).

Komisariat policji w Konstancinie-Jeziornej

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/d8/Poland._Konstancin-Jeziorna_138.JPG
     Konstancin-Jeziorna to miejscowość uzdrowiskowa,  znajdująca się niedaleko naszej pięknej stolicy – Warszawy. Można tu spotkać wiele zabytkowych budynków, m.in. nieczynną już Komendę Policji, mieszczącą się na ulicy Niecałej. Nieczynnej już, bo policjanci tam pracujący nie mogli więcej znieść tego miejsca. Ciągle słyszeli kroki, jakby ktoś chodził na nieużywanym przez policjantów, drewnianym piętrze. Słychać było jak ktoś porusza się po pokojach, a następnie schodzi po drewnianych schodach. Potem dźwięk się urywał.

     Budynek byłych służb porządkowych ma ponad 80 lat. Jak twierdzą mieszkańcy Konstncina-Jeziornej, kiedyś obiekt używany był przez służby NKWD oraz UB. Drewniane piętro było prawdopodobnie używane do przesłuchiwania więźniów politycznych. Wiadomo też, że pustostan nawiedzany jest przez mężczyznę w mundurze, ducha, którego mundur nie pasuje do żadnej stacjonującej tam jednostki.
Źródło:

Zamek w Ogrodzieńcu

http://zamki.net.pl/zamki/podzamcze/ogrodzieniec07.jpg
    O Podzamczu Zamku w Ogrodzieńcu, a właściwie o jego ruinach, krąży wiele różnych legend. Najpopularniejsza chyba jest opowieść o Czarnym Psie, ale poczytać możemy także o dwóch braciach, o pięknej Olimpii", zamkowej studni oraz żelaznych drzwiach. Ja jednak wybrałem tą najpopularniejszą, jeżeli będziecie chcieli, mogę opisać wszystkie, ale to w osobnym już poście :)

     Według legendy, co noc w zamku słychać pobrzękiwania łańcucha. Spotkać tam można wielkiego, czarnego niczym noc, psa. Pilnuje on podzamcza. Skąd się wziął? Otóż legenda sięga odległych czasów, a dokładniej XVII wieku, kiedy w posiadanie zamku wszedł niejaki Stanisław Warszycki. Był on wspaniałym gospodarzem, dbał oczywiście także o rozwój rzemiosła oraz tortur! Zapytacie pewnie CO? Tak, krążą historie, że waćpan Staszek był bardzo okrutnym człowiekiem i lubował się w torturowaniu innych, nawet za byle błahostkę. Najokrutniejszy miał być dla swoich żon, jedną wychłostał na oczach poddanych, a drugą, według legendy, zamurował żywcem w zamku. Za swoje czyny jeszcze za życia został pojmany do piekła przez samego diaboła! Teraz wraca pod postacią ogromnego, kudłatego, czarnego psa aby pilnować swojego zamku oraz ukrytych w nim kosztowności.
Źródło:
 

Psychiatryk w Owińskach

http://s3.flog.pl/media/foto/3889269_opuszczony-szpital-psychiatryczny-w-owinskach.jpg
     Budynek szpitala psychiatrycznego pierwotnie należał do krzewicieli wiary chrześcijańskiej, do zakonu cystersów. Jakiś czas później, w 1838 r. obiekt przekształcono w lecznicę dla chorych umysłowo. Jednak nie wszystkim się to spodobało, zakład został zlikwidowany w 1939 r., kiedy było w nim około 1000 chorych, przez poddanych Füchrera. Dorośli zostali wywiezieni do pobliskiego lasu, a następnie masowo rozstrzelani przez Hitlerowców. Dzieci miały mniej szczęścia, trafiły do fortu VII w Poznaniu, a tam zostały zagazowane spalinami samochodowymi.

     Co jest jednak niezwykłego w tym budynku? Tego nie da się tak naprawdę opisać. Relacje zwiedzających informują nas, że czasami można zobaczyć dym spalin unoszący się wokół pustostanu. W środku, już nie jest tak kolorowo. Słychać kroki, szuranie metalowych łóżek, a przede wszystkim płacz dzieci. Odczuwanych uczuć ciarki, ciągłych spojrzeń na sobie i dziwnego chłodu nie da się przedstawić w formie pikselowych literek, to musicie już sprawdzić sami.
Źródło:

Droga nr 875

http://ddmg.strefa.pl/droga%20875%20foto.jpg
     Droga wojewódzka nr 875 ma ok. 76km długości i łączy aż cztery miasta: Mielec, Leżajsk, Kolbuszowa, Sokołów (tatar z Sokołowa? D:). Co niezwykłego jest w tej drodze? Na drodze przy której stoi niezliczona ilość krzyży upamiętniających liczne wypadki samochodowe, spotkać można duchy oraz autostopowiczy widmo.

     Kierowcy jadący drogą, widują na poboczu zakrwawioną dziewczynkę, która pojawia się nawet w czasie dnia. Czasem w samochodach na tylnych siedzeniach ma pojawiać się panienka z różańcem i po chwili znikać. Przy drodze, poza krzyżami stoi przedwojenna kapliczka. Wokół niej krąży legenda, mówiąca o pojawiającym się duchu poległego żołnierza, poległego właśnie przez strzał, którego kula odbiła się od kapliczki. Ekipa badająca drogę nie napotkała duchów, jednak na jednym ze zdjęć widać dziwny zarys postaci.
Źródło

A co Wy sądzicie o tych wszystkich miejscach?
Czy to tylko głupie, wymyślone historyjki?
Czy według was, duchy istnieją?
Wybierzecie się w którejś z nich na wakacje?
Znacie jeszcze jakieś nawiedzone miejsca?
Piszcie! (nawet tutaj)

piątek, 25 lipca 2014

Telewizja międzygwiezdna?

      Odkąd człowiek postawił nogę na księżycu, jego myśli zaczęły zmierzać o wiele, wiele dalej – w czarne odmęty kosmosu. Od wielu lat nasłuchujemy sygnałów od obcych cywilizacji, poszukujemy planet, na których mogłoby istnieć życie, wysyłając sondy w kosmos. Jednak nigdy nie wpadliśmy na to, że obce cywilizacje też mogłyby wysłać w kosmos własne detektory. Czy obcy mogliby wysyłać takie sondy w pobliżu naszej Ziemi? Okazuje się, że prawdopodobnie tak.

http://www.tapeta-kosmos-okno-dlon.na-pulpit.com/zdjecia/kosmos-okno-dlon.jpeg

1991VG

      W 1991 roku, a dokładniej szóstego listopada, do Ziemi zbliżył się dziwny obiekt przypominający asteroidę. Obiekt nazwany 1991VG odkrył James Scotti, kiedy to obiekt był w odległości ok 2 064 000 mil od Ziemi. Dalsze obserwacje wykazały, że obiekt nie zachowuje się jak asteroida. Co siedem i pół minuty zwiększał trzykrotnie swoją jasność, a potem powracał do poprzedniego stanu. Spekulowano, że jest kosmicznym śmieciem – pozostałościami silnika rakiety Saturna V. Dalsze obserwacje potwierdziły, że ,,mruganie" obiektu było pulsowaniem, które można zauważyć u innych obracających się sztucznych satelitów. Piątego grudnia tego samego roku, obiekt minął Ziemię w odległości około 400 tysięcy kilometrów. Dane pomiarowe wskazywały, że ma około od dziesięciu do dziewiętnastu metrów średnicy – w sam raz na kosmiczny odpad. Jednak w rzeczywistości obiekt był malutki, obserwujący go przez teleskop Spacewatch ujrzeli tylko maluśki, jasny punkt.

     27 kwietnia 1992 roku, ponownie odkryto obiekt 1991VG. Odkryto, że porusza się on po orbicie, która przypominała ziemską, wokół Słońca. Była to niestety już ostatnia obserwacja tego obiektu.

http://iluminaci.com/wp-content/uploads/2012/11/634518-500x333.jpg 

2000 SG344

     W 2000 roku, odkryty został kolejny obiekt, tym razem przez Davida Tholena i R. Whiteleya. Obiekt, skatalogowany jako 2000 SG344, znajdował się w odległości 4 800 000 mil od Ziemi, a jego średnica wynosiła około 30-70 m. Obiekt wykazywał tendencję do ,,mrugania" tak jak 1991 VG, więc prawdopodobnie także nie był asteroidą. Spekulowano, że ma się zderzyć z ziemią w ok. 2030r., później jednak szacowano, że nastąpi to w roku 2071. Jego orbita była tak zbieżna z ziemską, że spekulowano iż ten obiekt pochodzi z naszej planety. Przeszukując archiwa, badacze natrafili na informację, że obiekt znajdował się obok ziemi już w 1971r. Sugerowano, że obiekt jest częścią rakiety Saturn IV-B. Problemem było to, że w 1971r. startowały tylko rakiety Apollo 14 oraz Apollo 15, a ich stopnie rozbiły się o powierzchnie naszego naturalnego satelity. Istnieje jednak teza, że fragment statku Apollo 12 wyleciał na poza orbitę ziemską, a jego kierunek  po orbicie słońca zakłócił księżyc. Ciekawe.

A co Wy sądzicie o tym wszystkim? 
Czy te obiekty to tylko kosmiczne śmieci? 
Powinniśmy to jakoś segregować? 
Myślicie, że Oni nas obserwują? 
Piszcie!


Źródła:

piątek, 18 lipca 2014

Dyavolski most – Bob Budowniczy wymięka

      W dawnych, odległych czasach nazywanych dziś średniowieczem, ludzie wierzyli w bardzo wiele rzeczy. Wierzono, że sam diabeł schodził na naszą ziemię, aby pomóc budowniczym w budowaniu mostów. Tylko, że to nie były byle jakie mosty! Były to mosty zbudowane w miejscach, gdzie niemożliwym było postawienie jakichkolwiek budowli! Były to ważne strategiczne punkty, no i też ładnie też wyglądały :) Takie wiadukty były owsiane licznymi legendami, dziś przedstawię wam jedną z nich.

Dyavolski most

http://razhodka.com/wp-content/uploads/2012/04/dyavolski-most-1600.jpg
     Dyavolski most, po naszemu Diabelski most, zbudowany jest nad rzeką Adra, w Bułgarii. Ma on 56m długości, posiada trzy łuki, a jego najdłuższy łuk ma wysokość 11,5m. O moście powstały dwie legendy.

     Pierwsza legenda mówi, że zanim budowniczy ukończył swój projekt, jego żona zmarła. Zrozpaczony małżonek postanowił wbudować cień w most. Nie wiem co to znaczy, to mniej ciekawa legenda.

     Druga legenda zaś głosi, że budowa każdego mostu, próbującego złączyć oba brzegi rzeki Adry, kończyła się kompletnym fiaskiem. W końcu znalazł się budowniczy, który postanowił zbudować most, który się utrzyma. Pewien diabeł zdecydował, że zejdzie na ziemie i wyjawi tajemnicę, jak taki most zbudować. Oczywiście, nie zrobił tego za darmo! Warunkiem było umieszczenie wizerunku twarzy Szatana tak, aby była widoczna i niewidoczna za razem. Budowniczy miał na to czterdzieści dni. Gdyby mu się nie udało, jego dusza należałaby do diabła. Budowniczy podjął się wyzwania, lecz umarł krótko po zakończeniu budowy i nie zdążył wyjawić, jak udało mu się umieścić wizerunek zleceniodawcy  (przypomniała mi się śmieszna, sucha historia, którą opowiadał nam nauczyciel od geografii, pozdrawiam, panie Wojtkowiak! Ja też pozdrawiam, ja, mysza!). Uznaje się jednak, że na most trzeba spojrzeć pod odpowiednim kątem:

http://img.sadistic.pl/pics/217f56e436d4.jpg
     Na zdjęciu widać most wraz z jego odbiciem w wodzie, przechylony o 90 stopni w lewo. Pośrodku mostu widać twarz, a centralny łuk tworzy rogi. Piękne, nieprawdaż?

A co Wy sądzicie o tej legendzie?
Byliście kiedyś w Bułgarii?
Znacie jakieś inne ciekawe legendy? (jeżeli tak możecie się podzielić tutaj!)
Wierzycie w legendy?
Piszcie!




Źródła:

poniedziałek, 14 lipca 2014

Czy jesteśmy sami? Wiadomość z Arecibo.

     Na początek mała informacja – mysza, dowódca bloga czyli ja, wyjechała na dwa tygodnie na wakacje. Ponieważ jestem mało ważną osobą i nie ma ludzi niezastąpionych, notki będą dalej ukazywać się w zwyczajnym rytmie, a nieoceniony Temus będzie nad wszystkim czuwał. 

     Wielu z was pewnie zadaje sobie pytanie czy jesteśmy sami we wszechświecie? To bardzo dobre pytanie! Codziennie słyszy się o tym, że ktoś gdzieś widział latający talerz czy dziwne błyski na niebie. Czy jednak istnieją inteligentne cywilizacje we wszechświecie?

Wiadomość z Arecibo

     To pytanie nurtuje ludzkość od wieków. Powstało wiele projektów naukowych mających na celu szukanie oznak życia w kosmosie. 16 listopada 1974 roku w kosmos, a dokładnie w kierunku kulistej gromady gwiazd M13 w gwiazdozbiorze Herkulesa, została wyemitowana wiadomość radiowa. Została zakodowana w systemie binarnym, o częstotliwości 2380 MHz, a jej wielkość wynosiła 1679 bitów (można by zgrać na dyskietkę). Nadawano ją ponad trzy minuty. Co zawierała?

Graficzne przedstawienie komunikatu  
nadanego w Arecibo. Źródło
  • Liczby od 1 do 10 w zapisie dwójkowym. 
  • Liczby atomowe podstawowych pierwiastków z których zbudowane są związki organiczne: wodór, węgiel, azot, tlen i fosfor.
  • Składniki kwasu DNA (cztery nukleotydy po dwie pary zasad: adenina, tymina, cytozyna i guanina oraz cukier deoksyryboza i reszty fosforanowe tworzące DNA).


  • Prosty schemat podwójnej spirali DNA (ilość nukleotydów w DNA oraz podwójna helisa DNA).



  • Średnie wymiary człowieka; Postać człowieka; Liczba ludzi na Ziemi (liczba 4.292.853.750 mieszkańców naszej planety w listopadzie 1974 roku).

  • Schemat Układu Słonecznego oraz którą planetę zamieszkujemy.

  • Schemat czaszy Radioteleskopu w Arecibo oraz średnica teleskopu (305 metrów).





     Wiadomość ta miała przekazać obcym cywilizacjom podstawowe informacje o ludzkiej rasie. O wiadomości zapomniano i sprawa przycichła, aż do 2001 roku.

Odpowiedź na wiadomość z Arecibo

     Dwadzieścia siedem lat po nadaniu wiadomości w kosmos, pojawiła się ,,odpowiedź". W Chilbolton, w hrabstwie Hampshire, obok największego radioteleskopu w Anglii, powstał piktogram w zbożu, przypominający graficzne przedstawienie komunikatu z Arecibo.

Źródło

  • Ich dominującym pierwiastkiem nie jest węgiel (jak u nas), a krzem.



  • Posiadają dodatkową helisę w DNA.
  • Ich wygląd jest podobny do humanoidalnego, lecz mają bardzo dużą głowę, a ich średni wzrost to 1,2 metra. Ich populacja wynosi (2001 rok) 21,3 miliarda.
  • Zamieszkują trzecią, czwartą i piątą planetę swojego układu słonecznego.
  • Prawdopodobnie jest to rodzaj satelity lub odbiornika. Przypomina piktogram, który powstał w 2000 roku w tym samym miejscu.


 

   Jednak życie nie jest takie piękne, wszystko nie jest prawdziwe. Tak samo jest z tym piktogramem, to mistyfikacja. Zapytacie mnie, czemu jest to mistyfikacja?

      Wiadomość, którą wysłali naukowcy do gwiazdozbioru M13, podróżowałaby około dwudziestu pięciu tysięcy lat! Mało prawdopodobne więc jest, aby jakaś kosmiczna cywilizacja zdążyła ją przechwycić. Jeżeli byłaby to bardziej rozwinięta cywilizacja od naszej, to nie wiemy nawet, czy mają tak starą technologię, aby odebrać nasz sygnał. Jeżeli nawet by go odebrali, to na pewno nie odpowiedzieliby na wiadomość tworząc piktogram w zbożu (chociaż można by się nad tym rozwodzić, ale to nie o to chodzi). Jeżeli faktycznie kosmici mają spisek z USA, to nie odpowiadaliby na wiadomość wysłaną przez amerykańskich naukowców, bo po co? Poza tym odpowiedź bazuje na typowym wyobrażeniu obcych przez ludzi, jakim jest ,,szarak". Odpowiedź zawiera błąd, moje pewne źródła twierdzą, że nie może być trzech helis w DNA.

     W odległych czasach gdy istniały smoki, a ja chodziłem do gimnazjum, na polskim przerabialiśmy tematykę sci-fi .Nasza nauczycielka od polskiego postanowiła opowiedzieć nam suchara:
Wiecie jaki jest dowód na istnienie obcych cywilizacji? Taki, że się z nami nie kontaktują.
     A na koniec taki mały cytat, znaleziony gdzieś w internetach:
Rodzaj ludzki ma tendencję do myślenia że jest wyjątkowy. Przedstawiamy siebie jako unikalnych pod względem moralnym, kulturowym czy intelektualnym. Jednak gdybyśmy mogli odnaleźć sygnał z innego systemu gwiezdnego, od innych myślących istot szybko okazałoby się, że nic z powyższych prawdą nie jest.
~Paul Horowitz


Źródła:

poniedziałek, 7 lipca 2014

Halo, czy jest tam kto? Bliźniaczka Ziemi.

      Powszechnie uważa się, że żadne inteligentne cywilizacje pozaziemskie nie istnieją. Jednak nasza codzienność pokazuje nam, że jest inaczej. Ale czy latające talerze, dziwne światła poruszające się po nocnym niebie i teorie spiskowe o Reptalianach rządzących USA to naukowe, potwierdzone i wiarygodne dowody? Niedawno pisaliśmy o ,,sygnale WOW", dzisiaj będę pisał o kolejnym sygnale, o tajemniczym rozbłysku lasera w okolicach planety, na której może istnieć życie.

http://infra.org.pl/images/stories/FotoSerwis1/foto3/syngbath.jpg
      Na świecie wiele projektów rządowych ,,nasłuchuje" kosmosu, próbując przechwycić jakiś komunikat od pozaziemskich cywilizacji. Dr Bhatal kierujący programem OSETI, który zajmuje się poszukiwaniem impulsów laserowych wysłanych przez inne cywilizacje, odkrył w 2008 roku sygnał takiego impulsu dochodzącego prawdopodobnie z układu Gliese 581. Regularny impuls pośród kosmicznego szumu i odgłosów kwazarów, wydawał się naprawdę obiecującym znaleziskiem. Dr Ragbir Bhatal wiedział jednak, że aby ogłosić swoje odkrycie światu, musi dokładnie zbadać sygnał, upewnić się, czy aby nie były to zakłócenia, błędy z wykorzystywaną aparaturą, dźwięk z Ziemi odbity przez kosmiczny śmieć, czy też odgłos kwazaru. Sygnał ten niestety nigdy się już nie powtórzył.

      Program OSETI zajmuje się poszukiwaniem sygnałów lasera, bo uważa się, że obce cywilizacje mogły odstąpić od używania fal radiowych, Obcy mogą nawet posiadać takie środki komunikacji, jakich my, człowieki, jeszcze nie mamy.

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj4uzLKIFbSA0FbP_niS7mdiikUhmoHNPhe2cPZ27WADxGrMa7gfdcaxd53Yv6tGmqqQN2Jb98r8d68DWUZUtRVhYe5AfS9w0lU0v1eCueBebTr5i-1WIA3_8LVu81PudoUp8qFTXqNeV1P/s640/eve-online-space-3d-art.jpg

     Już dwa lata później, w 2010 roku, w układzie Gliese 581 odkryto planetę, która mogłaby być miejscem, na którym powstało życie. Planeta Gliese 581g jest oddalona od Ziemi o tylko dwadzieścia lat świetlnych! Krąży ona wokół czerwonego karła, który jest mniejszy od naszego Słońca, więc temperatura na planecie wynosi od -31 °C do -12 °C. Na skalnej powierzchni planety prawdopodobnie występuje woda w stanie ciekłym. Jak podaje wikipedia, masa planety jest większa od masy Ziemi o trzy lub nawet cztery razy, oznacza to, że posiada dostateczną grawitację, aby mogła utrzymać ona atmosferę wokół planety. Siła przyciągania na powierzchni jest zbliżona do ziemskiej, lecz prawdopodobnie jest większa. Naukowcy sądzą, że na Gliese 581g może powstać życie.

      Co Wy o tym wszystkim sądzicie? Czy życie pozaziemskie istnieje (ja, mysza, dobrze wiem, że istnieje – zainteresowani mogą poszukać informacji o trzech testach na powierzchni Marsa, pozytywnym wyniku testu z użyciem promieni rentgena oraz hipotezy na temat soli marsjańskiej)? Czy kiedyś poznamy prawdę? Czy słyszeliście jeszcze o jakichś sygnałach? Czy nawiedza was UFO? Podzielcie się :D



Źródła:

sobota, 21 czerwca 2014

Widzę buzię w tej posadce – twarze z Belmez

     Czy zdarzyło Wam się kiedyś, aby kanapka spadła posmarowaną stroną do dołu? Pewnie tak, ale czy zdarzyło się Wam, by masło zostawiło ślad, który wygląda jak ludzka twarz? No z tym już mógłby być spory problem. Chociaż, ku waszemu zaskoczeniu, notka nie będzie ani o zadziwiającym zjawisku, jakim jest spadanie kanapki masłem w dół, ani o plamach z masła na podłodze. Moja notka będzie o twarzach pojawiających się samoistnie, a zaczęły się one pojawiać właśnie w kuchni.

Po lewej twarz mężczyzny, a po prawej uśmiechnięta twarz kobiety. http://sobreleyendas.com/wp-content/uploads/2009/02/belmez.jpg
      Pewnego pięknego, letniego dnia w 1971r. Maria Gómez, z małego miasteczka Belmez w południowej Hiszpanii, wróciła z zakupów. Rozpakowując zakupioną żywność, zauważyła plamę na swoim kamiennym piecu. Niezbyt przejęła się tym faktem, bo było to tylko zwykłe zabrudzenie w popadającym już w ruinę domu. Kilka dni później plama zaczęła przybierać rysy twarzy, która przypominała twarz mężczyzny. Jedno z dzieci pani Gómez postanowiło skuć wizerunek i zasklepić betonem. Wszystko było pięknie, ale kilka tygodni później, właśnie na nowym tynku, pojawiła się kolejna twarz. Postanowiono położyć w tym miejscu szybkę, a także udokumentować całe zjawisko, wzywając miejscowego fotografa. Zdjęcia wykazywały, że na plamie pojawiały się kolejne, dokładniejsze rysy twarzy, aż w końcu twarz zbladła i została wchłonięta przez wykładzinę.

poniedziałek, 16 czerwca 2014

NFZ, czyli opuszczony szpital w Oleśnie

     Witajcie ludożercy. Wiem, wiem, znowu Temus i znowu duchy. Tak to już u mnie jest, że lubię tematy o nawiedzeniach, zjawach, duchach i im podobnych.

http://opuszczone.pl/galerie/olesno/05_08_14/001_olesno_szpital_ht.jpg
     Oto szpital w Oleśnie. Został zamknięty i porzucony na przełomie 1998 i 1999 roku, oficjalnie nie wiadomo, dlaczego tak się stało. Jak to w naszym kraju bywa, został opuszczony, a wraz z nim został porzucony także cały szpitalny sprzęt. Tylko dlaczego zostało to tak po prostu pozostawione? Przecież w tych czasach wszystko, co można zjeść, albo sprzedać nawet za ,,fajkę" jest kradzione i opychane. Dotarłem do kilku ciekawych informacji w internetach.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Odbiór, czy jest tam kto? – Sygnał WOW!

      W naszej zwykłej codzienności często spotykamy się z niecodziennymi ,,dowodami" na istnienie pozaziemskich cywilizacji. Spotykamy się z osobami, które widziały ufo, były porywane i gwa... badane przez kosmitów. Przeglądając prasę możemy dowiedzieć się o nowych kręgach czy piktogramach w zbożu prostego rolnika, jakim jest pan Edek. Czy to tak naprawdę solidne dowody na potwierdzenie ,,ich" istnienia?

Wykonany był bardzo dawno temu i jakość może nie powalać.
     Z kosmosu docierają do nas różne sygnały, najczęściej kosmiczny szum. Piętnastego sierpnia 1977 roku pan J. R. Ehman odczytując wydruki sygnałów odebranych przez teleskop Big Ear w Delaware (Ohio), natknął się na ciąg ,,6EQUJ5". Co to oznacza?

     Odczyt ten wskazywał na sygnał prawie trzydziestokrotnie silniejszy niż zwykły kosmiczny szum. Naukowcy ustalili, że nadszedł z poza układu słonecznego, najprawdopodobniej z gwiazdozbioru Strzelca z okolic grupy gwiazd Chi Sagittarii. Sygnał tak bardzo zszokował naukowca, że ten napisał na czerwono duże WOW, od którego nazwano ten właśnie sygnał. Do tej pory to najmocniejszy dowód na to, że kosmici istnieją. Czy wiedzieliście o tym sygnale? 



źródła:
http://innemedium.pl/wiadomosc/slynny-sygnal-wow-odebrany-trzy-dekady-temu-mogl-pochodzic-miedzygwiezdnej-latarni
http://strefatajemnic.onet.pl/ufo/odebralismy-sygnal-od-obcych/3h5g1
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sygna%C5%82_Wow!

piątek, 6 czerwca 2014

Pływanie z gwiazdami – poznajcie Ningena

     Witajcie ludożercy! Dziś na naszym wspaniałym blogu będziecie mogli sobie poczytać o wybryku natury, legendzie, wielkim krewniaku – Ningenie. Co to takiego?

     W wodach Oceanu Spokojnego pływa sobie niezwykłe stworzenie. Ningen (słowo to w języku japońskim znaczy „człowiek”), humanoidalna istota spotykana przez japońskich rybaków w okolicach Antarktydy, wygląda jak skrzyżowanie człowieka z wielorybem. Według opisów ma od dwudziestu do trzydziestu metrów długości, jest cały biały, posiada ręce oraz ludzko-podobną głowę. Ningen jest jak wielka syrenka, kawaii.

Rekonstrukcja wyglądu Ningena
http://pinktentacle.com/images/10/xantarctic_humanoid_4.jpg.pagespeed.ic.OW9UAAQmHN.jpg

     Jak pewnie zauważyliście, Ningen nie jest zwykłym organizmem żyjącym w wodzie. Niektórzy sądzą, że przeniósł się z lądu do wody (jak walenie) i tam wyewoluował, dając początek opowieściom o syrenach. Inni zaś twierdzą, że jest legendą stworzoną w Internecie. Istnieje też wersja, że Ningen to tak naprawdę tylko ogromna płaszczka, jednak historie o nim są traktowane bardzo poważnie i w związku z tym wszystkim japoński rząd wysłał w rejon Antarktydy ekipę, która ma zbadać i ewentualnie złapać żywy okaz. Czekamy na wyniki! (i tak nic nam nie powiedzą chamlety)

     Na zakończenie mojej krótkiej, acz treściwej notki, linkuję wam jeden z trzech filmów, na których uchwycono Ningena. Niech namiesza Wam pod czerepami i skłoni do przemyśleń!


Źródła:

piątek, 30 maja 2014

Autostopowicze widmo

     Ostatnimi czasy bardzo często codziennie mam styczność ze zjawami, duchami, nawiedzeniami, szmerami, blaskami, dziwnymi światłami itd., dlatego też postanowiłem znów zanudzić Was kolejnym postem o duchach. Enjoy!

http://ks27729.kimsufi.com/p4/200905/B7/39218557.jpg
     Niedługo będą wakacje i rozpocznie się sezon wyjazdów, biwakowania, plażowania, czy też siedzenia w domu (a nie, to ostatnie to tylko u mnie – nie, u mnie też – przyp.myszy). Niektórzy zapewne będą dużo podróżować, więc mogą spotkać różnych ludzi i nie tylko ludzi.

     Jadąc późnym wieczorem samochodem można spotkać autostopowicza. To chyba nic nienormalnego, prawda? Każdemu może nawalić auto albo może się zgubić w nieznanym terenie. Jednak jeżeli będziecie mieli szczęście, to spotkacie autostopowicza widmo! 

poniedziałek, 26 maja 2014

Nawiedzony dom, czyli Temus nie może spać

    Pisałem Wam ostatnio, że mieszkanie mojego wujka jest nawiedzone. Otóż okazało się, że nie tylko tamto mieszkanie jest nawiedzone. Dzisiejsza noc uświadomiła mi, że w moim mieszkaniu także pojawiają się duchy i dzieją się różne rzeczy. Przynajmniej mam pewność, że mi nie odbiło (do końca).

Małe sprostowanie

     Najpierw zacznę od ogólnego ,,widzenia zjaw". Od zawsze chyba zdarzało mi się widzieć jakieś zjawy, duchy,  światła czy kształty. Intensywnie zaczęły pokazywać mi się około półtora miesiąca temu, kiedy idąc wieczorem do domu, zauważyłem postać małego dziecka przy miejscowej ,,Sraliwce" (przyp. myszy: to jest Struga Barcińska, a nie Sraliwka!!!), która to postać zniknęła kilka sekund później. Od tamtego czasu widuję takie rzeczy prawie codziennie. Możecie pomyśleć, że po prostu mi odbiło i powinienem się iść leczyć. Też tak myślałem, aż do tej nocy.

Nawiedzone mieszkanie

     W mieszkaniu od dawna widywałem zjawy i słyszałem różne odgłosy. Wiele razy zapewne było odwiedzane także przez kosmitów. Kiedyś nawet doświadczyłem, jak kabel od ładowarki, który leżał obok mnie, sam się wyginał zaraz po ukazaniu mi się zjawy (paranoja?). To wszystko to tylko zwykłe objawy paranoi, a czy opętanie także zalicza się do chorób umysłowych?

wtorek, 6 maja 2014

Dziwne i straszne pokemony – część 2 oraz pytanie

     Dzisiaj kolejna dawka dziwnych pokemonów. Znowu grzybowy pokemon, ale inny niż poprzedni. Dowiecie się też o poke-śmieciach.

#568 Trubbish

       Trubbish – pokemon worek na śmieci typu toksycznego, wprowadzony w piątej generacji. Jak już wspominałem, jest on ciemnozielonym workiem na śmieci, związane rączki do trzymania, na górze jego głowy, służą mu jako uszy. Posiada duże, owalne oczy oraz wielkie, trójkątne zęby, które są z popękanego szkła. Jego ręce to wyciekające śmieci z dziur po jego bokach. Nogi są ciemnozielone i przysadziste. Osiąga wzrost około pół metra oraz wagę aż 31 kg.
http://cdn.bulbagarden.net/upload/thumb/e/e2/568Trubbish.png/600px-568Trubbish.png

sobota, 26 kwietnia 2014

Dziwne i straszne pokemony – część 1

     Każdy z nas chyba oglądał w swoim dzieciństwie pokemony. Niejeden oddałby wszystko (jak ja), żeby spędzić chociaż dzień w ich świecie, albo mieć na własność jedno takie stworzonko. Wiemy, że jest ich tyle i ciężko je wszystkie złapać, ale czy naprawdę znamy je wszystkie? Wiele z nich jest bardzo, bardzo dziwnych. Ciekawe, czy po przeczytaniu notki nadal będziecie chcieli ,,mieć je wszystkie"... Oto pokemon grzyb i pokemon kosmita.

#590 Foongus – pokemon grzyb

     Foongus – pokemon grzyb wprowadzony w piątej generacji. Jest on typu toksycznego, jak wszystkie grzybki (no może większość, ale nie należy im ufać!) oraz typu trawiasty (czo?). Jest pokegrzybkiem, który ma kapelusik w kształcie pokeballa.

     Jak podają internety, ma on dużą różową buzię, ułożoną w ,,dzióbek" i małe, króciutkie łapki. Używa swojej czapeczki aby schować się w trawie przed ludźmi. Jeżeli jakiś ludź go zauważy i broń Broże dotknie, to foongus wydziela toksyczny gaz by się obronić. Osiąga wysokość 20 cm i wagę około 1 kilograma. Porusza się poprzez skakanie lub przewracanie się na kapelusik i poruszanie jak ,,bąk".

http://cdn.bulbagarden.net/upload/thumb/c/cc/590Foongus.png/250px-590Foongus.png

niedziela, 13 kwietnia 2014

,,Goście, goście" – czy Twoje mieszkanie jest nawiedzone? Poradnik.

     Dzieńdobrek wszystkim! Nazywam się Temus i od kilku dni jestem członkiem ekipy Ludożercy. Dołączyłem do bloga na prośbę myszy i Nagishi. Brakowało redaktorów, a nalegały, więc nie mogłem zostawić dzielnych niewiast samych! Osoby, które chcą się o mnie czegoś dowiedzieć, zapraszam TUTAJ lub TUTAJ. Nie lubię rozpisywać się na temat mojej osoby, więc musicie skorzystać z zapisków, które już powstały.

      Moim pierwszym postem będzie poradnik, który pomoże Wam sprawdzić, czy mieszkacie z duchami. Zaprezentuję wyniki moich własnych poszukiwań i badań. Dlaczego taki temat na pierwszy ogień? To na końcu posta. Byłbym zapomniał, w poście zostało coś ukryte. Gdzie i co – nie powiem. Małą podpowiedzią może być drugi link. Miłego czytania i szukania :) Enjoy!

Poradnik: Czy Twoje mieszkanie jest nawiedzone?

http://fc08.deviantart.net/fs70/i/2010/293/6/d/scary_place_by_hdvs-d3155uw.jpg
     Wielu z Was pewnie oglądało filmy, w których mowa jest o nawiedzonych domach. Historia zwykle zaczyna się tak samo: para ludzi wprowadza się do nowo kupionego mieszkania, oczywiście po okazyjnej cenie. Po kilku dniach zaczynają dziać się tajemnicze rzeczy, słychać dziwne odgłosy, w mieszkaniu robi się zimno, drzwi i okna same się otwierają, rzeczy zmieniają miejsce lub lewitują. Niejeden pewnie zadał sobie  pytanie, czy nawiedzenia są prawdziwe.  Dzisiaj właśnie odpowiem Wam na to pytanie, będziecie też mogli przekonać się na własnej skórze, czy wasze mieszkanie jest nawiedzone.

     Do poszukiwań prawdy wcale nie będzie nam potrzebna nowoczesna technologia, spirytysta ani nawet proboszcz. Wystarczy nam czas, cierpliwość, stalowe nerwy oraz mąka. Przeszukałem internety i oto, co w nich znalazłem!