Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ann116(Nagishi). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ann116(Nagishi). Pokaż wszystkie posty

środa, 12 marca 2014

Koniec niewinności

     Dziecko – symbol czystości, niewinności, naiwności, początku. Tak przynajmniej się mówi. gdy jednak spojrzymy, jaka jest symbolika tego słowa, spotkamy się też z hasłami lekkomyślność, spontaniczność i  beztroska. Trudno stwierdzić, które cechy lepiej opisują tych niedojrzałych jeszcze członków naszego społeczeństwa, jednak ta druga grupa określeń bardziej pasuje do trzech przypadków, o których opowiem Wam w tej notce. Pasuje tu też jeszcze jedno określenie - okrucieństwo. 


     1. Pamiętam jak dziś, gdy kilka lat temu byłam zszokowana widokiem młodszych ode mnie dzieci, które pokazywały sobie środkowe palce. Od tamtego czasu jestem przekonana, że demoralizacja młodzieży postępuje. To jednak nic w porównaniu z przypadkiem dwuletniego Jamesa Bulgera. Małe dziecko zostało tuż koło własnej matki uprowadzone z centrum handlowego przez dwóch napastników. A byli nimi dziesięcioletni chłopcy, którzy tego dnia akurat urządzili sobie wagary i szukając wrażeń kradli słodycze. Nie przedłużając jednak, co takiego zrobili? Położyli Jamesa na torach kolejowych i czekali na pociąg. Gdy chłopiec próbował się wyrwać, zwyczajnie zmasakrowali go cegłami i żelaznym prętem. Następnie ukryli się w zaroślach i obserwowali, jak dziecko umiera na miejscu. 

     Robert Thompson i Jon Venables dostali karę 8 lat pozbawienia wolności i sądzeni byli jak dorośli.

niedziela, 20 października 2013

Piosenki jeszcze mhhhroczniejsze... Część 2

Uno!
Chciałam przeprosić szybko za spowodowanie tej przerwy na Ludożercy... Moja wina, bardzo wielka, bla bla... Skrucha moja ogromna lecz czas mnie goni więc na tym zakończę przeprosiny.

Sekundo!
Przepraszam, ze tak ukradłam temat Myszy ale naprawdę nie mogłam wymyślić nic oryginalnego. Na dodatek piosenki takie znane, WOW. Miejmy nadzieje, ze za 4 dni dostaniecie coś bardziej różnorodnego tematycznie ^^"
 Nie sprawdzam się, smutek wielki ;-;

San!
Przechodzimy do dzisiejszego posta dotyczącego Vocaloidów. Nie, redaktorom się to nigdy nie znudzi!

                                 

1. In a Rainy Town Baloons Dance with Demons

      Wydawać się może, że tekst nie ma większego sensu jednak wszystko staje się jasne po zapoznaniu z treścią piosenki jakby ,,uzupełniającej" - ,,Ward Room 305". Okazuje się, że mamy do czynienia z pewną historią.

       Otóż Miku pełni w tej opowieści rolę żony właściciela kwiaciarni. Małżeństwo się kłóci, prawdopodobnie z powodu swoich problemów finansowych. Zdesperowany mąż postanawia "pohandlować" ciałem żony i przyjmuje od jakichś mężczyzn pieniądze za jednorazowy gwałt. Właściciel kwiaciarni nie wytrzymuję pod presją złego uczynku i postanawia się powiesić. ,,Właściciel odszedł (The owner goes)". Miku mówiąc o balonie, w ,,Ward Room 305" wskazuje właśnie na wiszące ciało męża. Po tych wydarzeniach biedaczka wariuje i trafia do szpitala psychiatrycznego gdzie lekarze ,,nie dostrzegają (and they don't notice)" że Miku jest w ciąży (urojonej bądź prawdziwej, nie jestem pewna). Koniec taki, że dziewczyna zabija się ciosem widelca wymierzonym w brzuch.

     Ta piosenka jest dziełem autora znanego nam z poprzedniego postu ,,Musunde Hiraite Rasetsu to Mukuro" - Hachi'ego.

wtorek, 10 września 2013

Żyjemy w dobrych czasach...

    Żelazna dziewica, łamanie kołem, zanurzanie w gorącej smole. Wszystko to nudne przeżytki. Jednak ludzie są niesamowicie kreatywni co udowodnili nie raz wymyślając... różne sposoby tortur. Tak, zadawanie bólu więźniom, skazańcom, heretykom dla jednych były rozrywką, a dla drugiej strony nieziemska katuszą. Chciałam Wam dziś zaprezentować kilka najciekawszych rodzajów tortur do których dokopałam się w czeluściach internetu!

Szczurza ekscytacja

    Zwierzęta będą zazwyczaj kierować się swoim instynktem. To też stało się dla wielu inspiracją  do ,,tworzenia". Tak powstała szczurza tortura, znana też jako ,,szczurza ekscytacja". Przeprowadzenie takiego zabiegu nie było jakoś wybitnie skomplikowane. Będziemy potrzebować:

1 wiadra
paru szczurów
dowolnego źródło ognia
ofiar... znaczy ,,ochotnika"

    Wkładamy szczury do wiadra którego otwór blokujemy brzuchem ochotnika. Biedne szczurki nie mając drogi ucieczki robią się coraz bardziej poirytowane. I własnie o to chodzi! By wzmocnić efekt, podgrzewamy wiadro. Gryzonie nie mając większego wyboru, szykują własną drogę ucieczki. Przez brzuch ofiary. Wgryzają się w niego bardzo boleśnie i głęboko, nadgryzając jelita i organy wewnętrzne, a w końcu przewiercając w ciele więźnia spory tunel.

Glasgow Smile

    Tortura ta została wymyślona w szkockim mieście Glasgow. Polega na nieznacznym nacięciu kącików ust ofiary. ,,Ah, to nie tak źle"? Następnie zadawane są ofierze jakiekolwiek inne ciosy, tortury, cokolwiek tak, by biedak jak najgłośniej krzyczał. Otwierając usta rozrywa on skórę na policzkach, tworząc coraz szerszy, jakże piękny uśmiech od jednego, do drugiego ucha. Dosłownie.



niedziela, 25 sierpnia 2013

Wschód kontra Zachód, czyli opowieści zza drugiej strony płyty tektonicznej.

     Witam ponownie po długim okresie rozłąki. Długo zastanawiałam się jakim tematem uczcić mój pierwszy post od tak dawna. Jednak termin goni. Przeglądając YT, google, stronki poruszające tematy zjawisk paranormalnych, dział X na 4chanie... No więc? Jesteście ciekawi co dziś przygotowałam? Zaczynajmy!

     Niedawno przedstawiono tutaj spory, dobry kawał mitologii słowiańskiej. Mówiliśmy o Południcach, Utopcach i innych stworach. Ja jednak jako fascynatka kultury japońskiej przedstawię kilka (nowszych i starszych) opowieści i stworów z Kraju Kwitnącej Wiśni.

Złość piękności szkodzi.

      Zapytanie typu ,,czy jestem piękna(y)" znamy na przykład z ,,Krawcowej z Enbizaki" czy może szerzej znanej creepypasty ,,Jeff the Killer". Cóż, jeśli usłyszycie te pytanie - czujcie się zagrożeni.
   
       Kuchisake-onna (co można przetłumaczyć jako ,,kobieta o rozciętych ustach") jest znanym z japońskich legend stworem. Biedaczka uważana jest za ducha kobiety okaleczonej przez zazdrosnego męża. Początek jej historii sięga okresu Edo, kiedy to po ulicach rzekomo spacerowała kobieta zasłaniająca twarz kimonem. Legenda się uwspółcześniła i teraz wesoło paradują sobie ulicami duchy w maseczkach przeciw roznoszeniu zarazków.

      Kuchisake-onna zazwyczaj zaczepia dzieci, nie jest to jednak reguła. Ofiara niczego nieświadoma nagle jest nagabywana przez obcą kobietę zapytaniem ,,Czy jestem piękna?". Udzielenie odpowiedzi negatywnej oznacza śmierć ofiary. Jeśli jednak na pytanie odpowiesz twierdząco, kobieta zdejmuje maseczkę i pyta ,,A teraz?" po czym okalecza okrutnie daną osobę prowadząc ją do bolesnej śmierci. Jest też wersja legendy mówiąca o autostopowiczce uprawiającej takie właśnie praktyki. Niegdyś w Japonii grasowała kobieta przebrana z Kuchisake-onna. Wybuchła ogólna panika a dzieci były prowadzone do szkoły i z powrotem
grupami.

     Podobno jednak zawsze jest nadzieja! I tu mamy szansę uciec przed straszliwą zjawą. Pierwszym sposobem jest odpowiedzenie twierdząco na jej drugie pytanie. Można też odwrócić uwagę ducha rzucając mu pod nogi cukierki lub owoce. Dodatkowo co ciekawe, uratujemy się też odpowiadając kobiecie, ze nie jest ona piękna, tylko przeciętna oraz zadając jej takie samo pytanie.

sobota, 9 marca 2013

Dosłownie skąpana we krwi

    Chciałam przede wszystkim powitać nowa członkinię załogi- Shirou! T^T Dziękuję  ze pomagasz w budowaniu tego bloga. Jak się zdaje, ja i Mysza to za mało. Jednocześnie przepraszam za brak postów. Nie będę się tłumaczyć, bo chyba znacie tą wymówkę. Ale ważne jest to, że powracam do was z bardzo według mnie, interesującym tematem.


     Elżbieta Batory- słynąca z urody siostrzenica Stefana Batorego. Księżna Węgierska. Dla większości z nas znana jednak jako następczyni hrabiego Draculi, największa wampirzyca wszech czasów. 

     Zacznę może od ciekawego faktu, iż hrabia Batory pochodziła z Transylwanii. Była piękna, świetnie wykształcona, władała czterema/trzema językami. "W 1573 odbyły się zaręczyny Elżbiety z Franciszkiem Nádasdym, za którego wyszła w wieku piętnastu lat." (Wikipedia)  Tyle z historycznego punktu widzenia. Jej życiorys z innej strony przedstawia się znacznie bardziej interesująco. 

      Jest  ona uważana z osobę chora psychicznie. I faktycznie   ku temu podstawy  W wieku sześciu lat Elżbieta była świadkiem wydarzenia które mogło mieć znaczący wpływ na jej psychikę. Na jej oczach odbyła się egzekucja młodego Cygana. Kary dokonano poprzez zaszycie mężczyzny w rozciętym brzuchu konia. Siedem lat później, jeden z jej kuzynów, kazał obciąć uszy i nosy ponad 50 chłopom. Oczywiście na oczach młodej hrabiny. Dodatkowo, w rodzinie Batorych często wiązano się z krewnymi. Stąd tez wiele chorób psychicznych i częste przypadki chociażby epilepsji.


     Na jej dworze praktykowano różne wymyślne tortury na służących. Ujawniły się psychopatyczne skłonności Elżbiety. Podobno uwielbiała widok krwi na swojej skórze. Przypuszczenia o jej homoseksualizmie powstały z powodu jej częstych odwiedzin u ciotki- Klary Batory. Kobieta często organizowała wyuzdane orgie oraz miała skłonności do lesbijstwa. Wracając do tematu- gdy jej męża nie było w domu, Elżbieta z nudów znęcała się nad służbą. Zresztą, nawet gdy byli razem, nie był on uosobieniem spokoju. Prawdopodobnie to od niego hrabina nauczyła się torturować ludzi. 

      Lata płynęły słodko a jedynym zmartwieniem Elżbiety Batory było starzenie się. I tak, w wieku lat 40, gdy na jej twarzy zaczęły pojawiać się zmarszczki  hrabina uderzyła służącą. Krew poleciała z jej nosa i polała się na twarz Batory. Wtedy to nijaka Anna Dervulia wmówiła hrabinie, że krew znacząco ją odmładza. Elżbieta szybko uwierzyła, że krew młodych dziewczyn przywróci jej młodość. Tak zginęło ponad 650 dziewic. 

    Hrabinę Batory pojmał jej własny kuzyn hrabia Thurzo. Zastał ją w wannie krwi otoczoną ciałami i dziewczętami zamkniętymi w klatach. 


      O hrabinie powstało jeszcze wiele plotek, jak na przykład jej nieślubne dziecko oddane na wieś, jednak zostały one jednoznacznie uznane za pomówienie i bujdy,więc o nich nie wspomniałam.



     Kim była Elżbieta Batory? Wampirzą czarownicą zabijającą kobiety dla młodości? Sadystką i psychopatką? czy może niewinną ofiarą wielkiego spisku?  A wy, jak myślicie?

piątek, 18 stycznia 2013

Wielki głód na Ukrainie – historia Kseni Bołotnikowej

Nie polecam czytania tego osobom bardzo wrażliwym.



    Po pierwsze, przydałoby się przybliżyć czytelnikom pojęcie Wielkiego Głodu na Ukrainie. Jest to klęska głodu w latach 1932-1933 na terytorium ówczesnej Ukrainy. Jest on  konsekwencją wprowadzonej przez kierownictwo WKP(b) i władze państwowe Związku Radzieckiego polityki przymusowej kolektywizacji rolnictwa. Ofiary były oczywiście ogromne. Klęska pochłonęła około 3,5 milionów ludzi.


Ludzie umierający na ulicach z powodu głodu.
    Skutki tego wydarzenia są oczywiście przerażające, jednak mnie zainteresowała historia pewnej kobiety. Nasza dzisiejsza bohaterką będzie Ksenia Bołotnikowa. 
    
Ludzie, będąc niesamowicie zdesperowani, dopuszczali się różnych czynów. Nie można było liczyć na pomoc od władz. Głód bardzo męczył ludzi. Na początku ciało zaczyna "puchnąć". Pojawiają się bardzo ostre, przewlekłe bóle brzucha, z czasem zanikają one jednak. Człowiek jest otępiały. Właściwie zachowuje się jak półprzytomny. Takie osoby, z oczywistych racji, nie były do końca poczytalne.



    Tutaj własnie zaczyna się historia Kseni. Kobieta, bez nadziei na jakąkolwiek pomoc, zaczęła puchnąć. Ukrainka miała na utrzymaniu dwójkę dzieci. Dziewczynkę oraz chłopczyka. Nie mogąc już wytrzymać, poderżnęła gardło córce. Położyła ją na ławie, po czym przykryła. Następnego dnia odcięła dziewczynce głowę, a następnie wrzuciła ją do kotła by się pożywić. Ciało natomiast Ksenia pokroiła na kawałki oraz zakopała w gnoju. Tak oto kobieta zabiła oraz pożarła swoje własne dziecko.



    Chyba nie muszę dodawać, że takich przypadków było znacznie więcej. Podobno też w tym czasie można było (oczywiście nielegalnie) kupić ludzkie mięso.


środa, 2 stycznia 2013

,,Deformacja!" czyli Dark Wood Circus.

     Wielu z tutaj obecnych miało w życiu styczność z Vocaloidami. Wielu fanów zna na pewno piosenkę Dark Wood Circus opartą na prawdopodobnie prawdziwej historii.

      Streszczając: Miku trafia w tej piosence do cyrku. Zamiast własnych nóg ma przeszczepione kończyny sarny. Razem z nią są tam też inne zdeformowane i dziwaczne dzieci. Wszystko polega na tym, że są one porywane i wystawiane przed publiką. Pytanie brzmi, czy ludzie naprawdę byliby w stanie coś takiego robić?


     Przekopałam cały internet, by znaleźć informacje na temat takich wydarzeń. Kiedyś pojawił się w Internecie koreański blog, na którym zamieszono (obecnie już nieistniejący) artykuł, który spekulował, że cyrki istniały naprawdę. Okazało się że podobne zdarzenia prawdopodobnie faktycznie miały miejsce. Co do czasu, są dwie opcje. Jedna mówi, że takie cyrki zakładano w epoce Edo (1603-1868), druga, że wszystkie te wydarzenia miały miejsce gdzieś między I a II Wojną Światową. Wszystko działo się w Japonii oraz Korei.

      Główne przyczyny powstawania tego typu miejsc również są dwie. Ludzie, jak i teraz, poszukiwali rozrywki. Był popyt na każdą ciekawą atrakcję. Wtedy wrażliwość ludzi była zupełnie inna niż obecnie, niestety. Jednocześnie, sporej części ludzi brakowało pieniędzy. Atrakcje nie tylko więc porywano, ale też rodzice, w akcie ogromnej desperacji, byli zmuszeni sprzedawać własne dzieci.

            Gdy ktoś znalazł się już w takim cyrku, co się z nim działo?

      By zapewnić widzom rozrywkę, stosowano naprawdę wiele okrutnych i drastycznych środków. Porwane dzieci próbowano udoskonalić. W tym celu obcinano im kończyny, czasem próbując przeszczepić części ciała różnych zwierząt. Dodatkowo polewano ich twarze kwasem, by wyglądały bardziej niezwykle. Przeszczepiano i likwidowano różne mięśnie, zwyczajnie bito, i zmuszano do kanibalizmu. Czasem  nawet gwałcono dzieci na oczach publiki. Ludzie potrafili zapłacić dużo pieniędzy by zobaczyć taki właśnie pokaz.

             Nie zachowały się żadne zdjęcia. Po pierwsze, pokazy cyrkowe oglądano wtedy przez niewielkie, okrągłe dziurki w namiocie, co znacznie utrudniało zrobienie zdjęcia. Po drugie, nawet jeśli komuś udało się zrobić fotografię, zostały one najpewniej spalone. Rząd Japonii nie chciałby, by wyciekło coś takiego, prawda? 

          Jak widać, niewiele można dowiedzieć się na ten temat. Jednak nietrudno wyobrazić sobie, jak okrutnie traktowano te dzieci.